poniedziałek, 3 czerwca 2013

I think I've got a heart attack.

- Wstawaj - mówiłaś do swojego ukochanego, kiedy on słodko spał w białej hotelowej pościeli.
- Jeszcze 5 minut - wymamrotał, zaspany.
- Nie ma mowy, Paul nas zabije, wstawaj - powiedziałaś i rzuciłaś w niego koszulą.
- Lepiej chodź do mnie - uśmiechnął się łobuzersko wyciągając do Ciebie rękę.
- Skarbie, nie teraz - powiedziałaś opuszczając delikatnie ramiączko w dół, usłyszałaś tylko głębokie westchnięcie, kiedy zamykałaś drzwi.
Postanowiłaś zrobić jakieś kanapki na drogę, wiedziałaś, że nie wyrobicie się z śniadaniem. Wzięłaś bułki, trochę sałaty, szynki, potraktowałaś sosem i voila! Gotowe, już zaczynałaś je pakować do worków śniadaniowych, kiedy nagle poczułaś na swoich biodrach czyjeś ręce, po czym powolne namiętne pocałunki na swojej szyi...
- Chodź na górę - powiedział tą swoją poranną chrypką, która doprowadza Cię do szaleństwa.
- Nie mogę, możemy.. musimy jechać, ahh, proszę... - robiłaś wszystko, żeby nie wytrącił Cię z równowagi.
- Ehhh - westchnął - no dobrze, to potem. - złożył szybki pocałunek na twoich ustach po czym puścił Ci oczko... no przynajmniej próbował.
- Ahahahahahahah - jesteś najsłodszym człowiekiem na świecie. - powiedziałaś, kiedy zobaczyłaś jak to robi.
- Oh, nie śmiej się - powiedział po czym wziął torbę i otworzył Ci drzwi do wyjścia.
Szybkim krokiem wsiedliście do samochodu, Harry usiadł na miejscu kierowcy, a ty tuż obok od razu włączając radio, akurat leciało Mr. Big - "To Be With You".
Zaczęłaś śpiewać pierwszą zwrotkę, bardzo lubisz tą piosenkę, jest taka naturalna. Przyszedł czas na refren, zaczęłaś -
"I'm the one who wants to be with you.." - spojrzałaś na Harry'ego, a on w tym momencie spojrzał w Ci w oczy i zaśpiewał - "Deep inside I hope you feel it too" - uśmiechnęłaś się, rozpływając w jego głosie i razem zaśpiewaliście - "Waited on a line of greens and blues, just to be the next to be with you" - zaśmiałaś się słodko, uwielbiasz śpiewać z nim w samochodzie, kiedy śpiewa przepływają przez niego uczucia, ahh, fajnie jest być z muzykiem.
Zajechaliście pod studio, dzisiaj czeka was nagrywanie kolejnej piosenki na nową płytę. Harry otworzył Ci drzwi, wziął twoją rękę i weszliście do budynku.
- Heeeeej - zawołał Hazza, kiedy zobaczył Nialla.
- Siema stary - odpowiedział - Jak tam [t/i]?
- Wszystko ok, dziękuję, a u Ciebie?
- Leci - uśmiechnął się i klapnął na kanapie.
-  Hej Zayn, o Louis! Czeeść! - zawołałaś z uśmiechem, kiedy ich zobaczyłaś.
- Siema, siema ! - zawołali, po czym wrócili do swojej pracy.
- Gdzie Liam? - zapytał twój ukochany.
- Skoczył po coś dla Nialla - powiedział Zayn.
- Do Nandos - uśmiechnął się od ucha do ucha Nialler.
- Hahhahahahahhaha - roześmiali się wszyscy, i wtedy wszedł do studia Paul, wszyscy dostali przydzielone zadania, i właśnie straciłaś chłopaka na jakieś 4 godziny.
Wzięłaś zatem książkę, i zaczęłaś czytać, ale po jakimś czasie Ci się znudziło, postanowiłaś więc przejść się po studio, poczytać trochę o gwiazdach, które tam nagrywają. W końcu  i to Ci się znudziło, więc wróciłaś do chłopaków, akurat nagrywał Harry, czemu by się więc nie zabawić jego kosztem? Uśmiechnęłaś się łobuzersko. Usiadłaś na krześle naprzeciw niego, a twoje ramiączko w niewyjaśniony sposób zaczęło powoli opadać w dół, odsłaniając coraz większą część ramienia. Spojrzałaś w górę i spostrzegłaś minę Hazzy, wszystko idzie w dobrym kierunku.
Prowokowałaś go już od dobrej pół godziny, raz upadł Ci długopis, innym razem pochylałaś się, żeby zwiększyć głośność, za każdym razem Harry musiał przerywać nagrywanie, bo potrzebował głębokiego oddechu. Nagle, kiedy jeszcze raz pochyliłaś się nad sterownikami, nie wytrzymał, wyszedł z pomieszczenia dźwiękoszczelnego, ujął Cię mocno za rękę i pociągnął do windy.
- Trzymaj się tam! - zawołał rozbawiony Nialler, dobrze wiedział do jakiego stanu doprowadziłaś Hazze.
- Dzięki! - krzyknęłaś za sobą.
Byliście już za rogiem, Harry przywołał windę.
- Wiem, co robiłaś. - mówił przez zaciśnięte zęby.
- O co Ci chodzi - zagryzłaś dolną wargę.
o cholera, jest zły.
Pociągnął Cię za rękę i weszliście do pustej windy, drzwi się zamknęły a Harry uruchomił moduł bezpieczeństwa zatrzymując windę.
- No dobra, mamy jakąś godzinę - powiedział i po prostu rzucił się na Ciebie, przyciskając Twoje ciało do ściany, biorąc twoje ręce do góry, mocno trzymając je, tak, że byłaś unieruchomiona, obsypywał twoją twarz pocałunkami, czułaś i słyszałaś jego krótki oddech, słyszałaś swoje ciche jęki, dopięłaś swego, jego pożądanie sięgało zenitu. czułaś w powietrzu to napięcie, chciałaś obdarzyć go tym samym uczuciem, ale to on przejął władzę. Zaczął Cię rozbierać, szybko, bez żadnych komplikacji, po czym rozebrał siebie, szybko i zwinnie zaczął jeździć opuszkami palców po gładkiej skórze twojego brzucha wciąż zmierzając w dół, dając odpowiednią ilość uwagi każdemu wymagającego tego miejscu. Dobrze zadbał o to, by było Ci przyjemnie, tak więc nie byłaś mu dłużna, razem doprowadzaliście się do szaleństwa, w namiętnym tańcu swych rąk.
- Wiesz, że nie powinienem tego tutaj robić? - mówił zachrypniętym głosem.
- Wiem. - odpowiedziałaś i w tym momencie poczułaś jak dopełnia sobą Ciebie. Zaczął delikatnie, po czym stopniowo przyspieszał dając sobie i Tobie maksimum przyjemności, przelewając pomiędzy was niesamowitą dawkę miłości i pożądania, coraz mocniej czułaś go w sobie, coraz szybciej zbliżał się Twój koniec, nagle poczułaś to, co i on w tym momencie, zamknęliście się w bańce doznań, jakich do tej pory nie przeżyliście.
- O Kurwa. - skwitował Harry.
- O Tak - dokończyłaś i wtuliłaś się w jego spocone ciało, a on otoczył Cię ramieniem i złożył delikatne pocałunki na twoich włosach.
_____________________________________________
Kolejny imagin, mam nadzieję, że się spodoba :)
K. : ) 

piątek, 31 maja 2013

Marco Reus.

Jesteś wielką fanką piłki nożnej, właśnie skończyłaś szkołę i postanowiłaś złożyć aplikacje do paru firm zajmujących się sprzętem produkowanym dla piłkarzy. Składałaś CV do paru kraji - Ameryki, Wielkiej Brytanii i Niemiec.  Łatwo domyślić się czemu do Niemiec, w tym kraju jest twoja ulubiona drużyna - Borussia Dortmund. Uwielbiałaś chłopaków, grali wspaniale, każdy mecz przeżywałaś z takim samym zapałem, jak pierwszy. Tygodnie mijały, a Ty nie dostawałaś odpowiedzi. Któregoś dnia siedząc przed komputerem i sprawdzając nowości w świecie sportu usłyszałaś dźwięk potwierdzający przyjście e-maila. Szybkim ruchem uruchomiłaś pocztę i sprawdziłaś wiadomości.
Od: "pumacompany@fooball.com
Do: xyz@gmail.com
Temat: Praca.
Dzień Dobry, przejrzeliśmy Pani CV, i zgodnie podjęliśmy decyzje, aby przyjąć Panią do pracy.
Zaczyna Pani pracę od przyszłego piątku. 
Pozdrawiam.
Zarządca Puma Company. 

Podskoczyłaś z szczęścia, twoje marzenia się spełnią.  O MÓJ BOŻE NO PRZECIEŻ HALO! WŁAŚNIE DOSTAŁAŚ WIADOMOŚĆ OD ZARZĄDCÓW UBRAŃ ROBIĄCYCH JE DLA BORUSSII DORTMUND. Prawie zemdlałaś z tego wszystkiego. Od razu zadzwoniłaś do wszystkich przyjaciół, powiadomiłaś całą rodzinę, to był jeden z najlepszych dni w twoim życiu.

*dzień później*

- Będę tęsknić - powiedziała twoja przyjaciółka kiedy pakowałyście rzeczy do przeprowadzki
- Ja też - powiedziałaś i wtedy zrozumiałaś jak wielki krok robisz w swoim życiu

*4 dni później*

Już jesteś w Niemczech, pracujesz w siedzibie Pumy, przydzielili Cię do działu dowożenia towarów, tak na dobry początek. Zawoziłaś towar już do paru drużyn w Niemczech, nawet udało Ci się poznać paru piłkarzy, bardzo lubisz swoją prace.
- [t/i] dzisiaj podrzucisz towar do Dortmundu, okej? - rzucił do Ciebie twój zarządca wręczając kartkę z adresem i rozpiską towarów które musisz zabrać. Normalnie, bluzki, spodenki, bluzy, skarpetki...
ale czekaj czekaj czekaj. GDZIE?! O KURWA DO DORTMUNDU. Okej, wdech, wydech. Szybkim krokiem poszłaś po towar, zapakowałaś i wyruszyłaś na miejsce. Całą drogę wyobrażałaś sobie jak to będzie. Po dwóch godzinach byłaś na miejscu. Wzięłaś pudła i ruszyłaś do tylnego wejścia pokazując identyfikator ochroniarzom i tym sposobem wchodząc do sali z ubraniami dla BVB.
- to tutaj się przebierają przed meczami - zaczęłaś okręcać się nodze żeby zobaczyć wszystko dookoła, cofnęłaś się trochę do tyłu żeby mieć pełną perspektywę i w tym momencie potknęłaś się o kogoś, pełna zażenowania odwróciłaś się do tyłu i dostrzegłaś GO. właśnie GO. twojego ukochanego Marco Reusa.
-Oh,ee... ja ... yy..... przepraszam - wydukałaś ostatkiem sił.
- Nic się nie stało, mała, wszystko ok - odpowiedział oszałamiając się swoim pięknym uśmiechem, stałaś i wpatrywałaś się w niego, kiedy nagle ktoś wszedł do sali.
- Kto Ty? - zapytał jakiś groźny ochroniarz i zanim zdążyłaś coś powiedzieć Marco wszedł Ci w słowo
- Jest z mną - odpowiedział patrząc na ochroniarza, a twoje policzki przybrały barwę róży.
- Rozumiem, ma Pan trening za pół godziny, Panie Reus. - powiadomił ochroniarz i wyszedł z sali.
- Dziękuję - wydukałaś i już pewniejszym ruchem odłożyłaś pudła na podłogę.
- Nie ma sprawy - uśmiechnął się do Ciebie i wyciągnął w Twoim kierunku rękę - Marco.
- [t/i] - podałaś mu dłoń i słodko się uśmiechnęłaś, po czym, wiedząc, że musi on się przebrać, zaczęłaś udawać się do wyjścia.
- Idziesz już? - zapytał
- Tak, masz trening, potrzebujesz czasu się przebrać... - tłumaczyłaś.
- No tak - zamyślił się na chwilę. - Miałabyś ochotę spotkać się dziś wieczór? - na jego twarzy zawitał łobuzerski uśmieszek, zwaliło Cię z nóg.
BĄDŹ SPOKOJNA BĄDŹ SPOKOJNA - powtarza twoja podświadomość tak więc z stoickim spokojem patrzysz na najprzystojniejszego faceta na planecie i mówisz.
- Ta, jasne. - wzięłaś długopis z torebki i na ręce napisałaś mu swój numer - zadzwoń - i wyszłaś z sali
O KURWA CZY JA NAPRAWDĘ TO ZROBIŁAM? - mówiłaś w myśli podczas gdy twoja wewnętrzna bogini skakała z radości.
*ding ding* - dźwięk sms'a.
" dziś w prefencione restaurant, o 20:00, nie mogę się doczekać spotkania, Marco. " 
O KURWA.

*19:00*
Przyszykowałaś się, miałaś na sobie czerwoną krótką i prostą sukienkę, czarne szpilki z czerwono-krwistą podeszwą, włosy związane w kok i piękne wyraziście pomalowane usta. Wdech i wydech, idziesz na randkę. Wyszłaś na taksówkę, no dobra, czas na twoją wielką chwile, jeszcze nigdy się tak nie denerwowałaś.
*20:00*
Zajechałaś pod restauracje, cóż za punktualność, zapłaciłaś za taksówkę i udałaś się do środka, wchodząc zauważyłaś Marco czytającego menu, delikatnie odchrząknęłaś, żeby zaznaczyć swoją obecność. On delikatnie podniósł wzrok do góry, i aż miło Ci się zrobiło, kiedy z wrażenia powiedział jedno krótkie "wow". Kolacja się zaczęła, miło rozmawialiście, to o sporcie, to o twoich i jego zainteresowaniach, o jego pochodzeniu, o twoim. Okazało się, że macie wiele wspólnego, oboje wciąż się do siebie uśmiechaliście, wyglądaliście jak zakochana para. Po tym spotkaniu Marco zaproponował kolejne, i kolejne, i kolejne, i tak już z 5 ich minęło. Za każdym razem było tak samo cudownie, raz poszliście nawet na kręgle. Marco cieszył się jak dziecko, za każdym razem kiedy udało mu się zbić wszystkie pachołki na raz. Jednak, brakowało Ci czegoś, więc postanowiłaś zaprosić go do siebie.
- Cześć, mała - powiedział stojąc u progu twoich drzwi, trzymając kwiaty w ręce.
- Czeeeeść - uśmiechnęłaś się i złożyłaś delikatny pocałunek na jego policzku - Wejdź.
- Z przyjemnością - odpowiedział, a ty przejęłaś kwiaty i wstawiłaś je do wazonu.
Usiedliście przy stole, Marco nie mógł oderwać od Ciebie wzroku. Nie wiedziałaś co się dzieję, miałaś wrażenie, że czymś się denerwuje, spoglądałaś na niego co chwila - niepewnie. Potem poszłaś do kuchni, zanieść talerze po kolacji i kiedy kładłaś je na blacie poczułaś na swoich biodrach dotyk jego umięśnionych dłoni, na szyi poczułaś gorąc jego oddechu, poczułaś bijące od niego perfumy, to wszystko sprawiało, że Tobie robiło się coraz cieplej, odwróciłaś się do niego przodem i zaczęliście się całować, długo i namiętnie, oddając sobie swoje uczucia nawzajem, Marco wziął Cię w ramiona i zaniósł do sypialni nie odrywając swoich warg od twoich, chcąc pokazać Ci, ile dla niego znaczysz. Delikatnie położył Cię na łóżku i rękoma jeździł po całym twoim ciele, zahaczając o miejsca, które szczególnie potrzebowały jego uwagi. W pewnym momencie i Ty i On, nie wytrzymaliście i połączyliście się w jedno, najpierw delikatnie, potem szybciej i mocniej, czułaś jego umięśnione ciało na sobie, było Ci coraz lepiej, i nagle oboje odpłynęliście w fali przyjemności, którą sobie daliście.
- Uhhhh - powiedziałaś a Marco tylko łobuzersko się uśmiechnął wisząc nad Tobą.

*dwa tygodnie później*
Jesteście na meczu, Borussia gra z swoim wrogiem, boisko jest całe pełne napiętej atmosfery i nagle gooooooooooooooooooooooooool! Borussia wygrała. Już chciałaś rzucić się w objęcia Marco, gdy on nagle podbiegł do speakera i wziął od niego mikrofon. Podszedł do Ciebie, wziął twoją rękę i zaczął mówić.
- Chcę tylko powiedzieć, że wszystkie gole, które kiedykolwiek strzele, dedykuję Tobie - spojrzał Ci w oczy - kobiecie którą kocham - po czym wziął Cię w ramiona i mocno pocałował w usta.

_____________________________________________
IMAGIN PISANY SPECJALNIE DLA MOJEJ PRZYJACIÓŁKI OLI <3
Jest fanką Borussi i miłośniczką Marco :)
Jeszcze dziś wieczorem powinnam dodać imagina z Hazzą. :)
Mam nadzieję, że komuś ten imagin się spodoba :)
K. :) 

środa, 3 kwietnia 2013

Be mine tonight the end.

- Wiem co robiłaś cały czas - mówił zachrypniętym, seksownym głosem.
- Nie wiem o co Ci chodzi - grałaś niedostępną.
- Oj, ty dobrze wiesz o co mi chodzi - odpowiedział chłopak i mocnym ruchem złapał Cię od tyłu. - Kiedy Cię zobaczyłem nie mogłem oderwać od Ciebie wzroku, jeszcze nikt nigdy tak na mnie nie działał. - Jego głos był jak miód na serce. Powoli, męcząco powoli przejeżdżał nosem po twojej szyi co jakiś czas zostawiając delikatne pocałunki. Mocnym ruchem przekręcił Cię tak, że stykaliście się nosami, drapieżnym wzrokiem patrzył Ci w oczy po czym zaatakował Cię niesamowicie namiętnym pocałunkiem. Jego ręce wędrowały po całym twoim ciele. Zaczęły podróż od kręgów szyjnych, idąc tym torem zeszły do okolic ud, szybko prześlizgując po pośladkach. Podniecał Cię tym niesamowicie bardzo, ale musiałaś czekać. Harry
zaczął wędrówkę od nowa, tym razem w górę zahaczając o twoje krocze. To wyczekiwanie Cię zabijało, wpiłaś swoje usta w jego, dając mu tym zielone światło. Zaczęliście zdzierać z siebie ubrania w niespotykanie szybkim tempie byliście już zupełnie nadzy, Chłopak scałowywał całe twoje ciało, brzuch, uda, zarówno górne jak i dolne partie ciała, również te miejsca, które najbardziej potrzebowały jego uwagi.
Zaczynał doprowadzać Cię do szału tym wyczekiwaniem, postanowiłaś przejąć inicjatywę. Zaczęłaś wędrówkę swoich rąk po jego ciele, ale w tym momencie on złapał Cię i okręcił tak, że stałaś do niego tyłem. Złapał Cię za włosy, delikatnie ciągnąc do tyłu, aby mieć lepszy dostęp do twojej szyi i w tym momencie poczułaś jak dopełnia sobą Ciebie. Czułaś się jak w niebie, a on zaczął ruszać się coraz szybciej, całując każdy skrawek twojego ciała. Zaczęłaś krzyczeć, go to tylko bardziej napędzało, jego ruchy były głębsze, szybsze, było w nich tyle pasji, w końcu oboje poczuliście, że to jest wasz koniec,Harry mocno złapał Cię w pasie i oboje doznaliście spełnienia w tym samym czasie. Chłopak mocno przytulił Cię do siebie i razem opadliście na podłogę.
- Jesteś najlepszym co mnie spotkało. - powiedział całując Cię po włosach, ty zaś mocno wtuliłaś się w niego z świadomością, że marzenie, którego nawet nie miałaś odwagi wypowiedzieć na głos właśnie się spełniło.
______________________________
Krótkie zakończenie, ale intensywne :)
K .

Be mine tonight.

Lubiłaś zawsze pisać, w sumie to było twoje hobby, pisząc piosenki opisywałaś własną historię, dodając nuty ktoś mógł wejść do twojego świata, takim sposobem pokazywałaś co czujesz.
Od ponad roku jesteś fanką zespołu One Direction. Chłopcy zorganizowali konkurs na napisanie piosenki na ich nowy album który ma wyjść w 2014r. Pomyślałaś, że i tak nie wygrasz, ale w sumie możesz spróbować napisać coś, w końcu lubisz to. Był zimowo-letni wieczór, kwiecień plecień w końcu. Otworzyłaś komputer, spojrzałaś przez okno i zaczęłaś pisać, słowa jakby same przelewały się na ekran, dźwięk wystukiwanych literek na klawiaturze przyspieszał razem z twoim podekscytowaniem, kiedy opisywałaś swoje przemyślenia, kiedy coraz więcej myśli pojawiało się na monitorze. Godzina za godziną, mijały jak oszalałe, z zapałem
pisałaś kolejne wersy kiedy nagle...
- [T.I]! - z zamyśleń wyrywała Cię przyjaciółka, kiedy właśnie wystukałaś ostanie słowo. - Co rooobiszz? - powiedziała przeciągając słowa i siadając naprzeciw Ciebie w wielkim fotelu, w ręce trzymała jabłko które z ochotą zajadała.
- W sumie to nic - powiedziałaś i gestem próbowałaś zamknąć komputer, niesamowicie się przy tym czerwieniąc.
- Przecież widzę. Piszesz? - zapytała zaintrygowana przyjaciółka i podeszła do Ciebie, Ty, wiedząc już, że nic nie zdołasz zrobić poddałaś się i po prostu zaczęłaś tłumaczyć o co chodzi.
- To jest genialne! - powiedziała - To co, drukujemy i wysyłasz?
- Nie! - odpowiedziałaś
- Daj spokój - odpowiedziała, potem trochę się pokłóciłyście, jednak wyszło na twoje i porzuciłyście ten temat.
Miesiąc potem wracając z szkoły na progu domu zobaczyłaś mamę z listem w ręce do Ciebie.
- [T.I] ! Chodź, szybko! - wołała. Podbiegłaś do niej i zobaczyłaś od kogo jest ten list, serce zaczęło bić Ci tak szybko jak jeszcze nigdy dotąd.
- O MÓJ BOŻE. Ale jak? Ja go nie wysłałam, ale czekaj... - powiedziałaś do siebie i zadzwoniłaś do przyjaciółki, która potwierdziła twoje przypuszczenia. Tak, to właśnie ona wysłała do Modest! twoją piosenkę i to dzięki niej wygrałaś tydzień w studio nagraniowym z twoimi idolami. Byłaś wniebowzięta. Lot miałaś zaplanowany na następny tydzień.
- Dbaj tam o siebie - mówiła mama na lotnisku.
- Nie martw się, będzie dobrze - pocałowałaś ją w policzek i weszłaś do samolotu, dwie godziny potem byłaś już w samochodzie kierującym się do studia nagraniowego.
Zanim weszłaś do chłopaków postanowiłaś poprawić makijaż, szybkim krokiem weszłaś do pierwszej łazienki jaka była na horyzoncie.
Otworzyłaś drzwi plecami szukając tuszu w torebce i takim sposobem, kiedy okręciłaś się na pięcie stanęłaś twarzą w twarz z twoją największą miłością.
- Cz-cz-cz-czeeeeść - wydusiłaś z siebie.
- Hej, Ty jesteś tą dziewczyną która wygrała konkurs? - powiedział Harry z tym swoim zadziornym uśmiechem, a ty zaczęłaś mieć nogi jak z waty.
- Taa.a...ak - udało Ci się odpowiedzieć.
- Bardzo, bardzo miło mi Cię poznać - powiedział przybliżając się jeszcze bliżej do Ciebie. - Idziemy do studia, czy musisz coś zrobić? - zapytał wyjątkowo uwodzicielskim tonem.
- Właściwie chciałam poprawić makijaż. - odpowiedziałaś patrząc mu prosto w oczy. W sumie, czemu ma mieć świadomość, że może Cię mieć od razu? Pobawcie się trochę, postaraj się - powiedziałaś do siebie w myśli, po czym wkładając w całą swoją gracje podeszłaś do lustra i wyjęłaś tusz do rzęs. Harry oparł się bokiem o ścianę i bacznie Cię obserwował. Poprawiłaś rzęsy i usta.
- To co, idziemy? - powiedział wyciągając do Ciebie rękę, serce miałaś już w gardle.
- Tak - odpowiedziałaś i podałaś mu dłoń, starałaś się wkładać w to maksymalnie dużo koncentracji, nie chciałaś zaliczyć gleby
Szliście chwile w milczeniu, które było aż nasycone erotyczną obietnicą. Nie mogłaś w sumie uwierzyć w to co się dzieje. szłaś z nim za rękę, a on bacznie obserwował każdy twój ruch z tym swoim łobuzerskim uśmiechem.
Weszliście do studia i poznałaś wszystkich chłopaków, myślałaś, że umarłaś i jesteś w raju. Niall, Zayn, Liam , Louis. Boże.
Usiedliście wszyscy razem i przeanalizowaliście piosenkę. Chłopcy bardzo chwalili ją i zaczynali dzielić się kto, którą zwrotkę powinien śpiewać. Przez cały ten czas wymieniałaś ukradkowe spojrzenia z Harry'm i za każdym razem kiedy łapałaś go na patrzeniu na Ciebie przygryzałaś wargę, za każdym razem przechodziły go wtedy dreszcze, w duchu dziękowałaś sobie, że postanowiłaś założyć krótką sukienkę.
 Dochodziły godziny wieczorne. Powoli wszyscy zaczęli zbierać się do domu, ty do hotelu. Pierwszy wyszedł Lou, potem Zayn, Liam i Niall. Najbardziej ociągał się Harry. Kiedy Niall się z wami pożegnał schyliłaś się po torbę i w tym momencie usłyszałaś trzask drzwi. Podniosłaś głowę do góry i spostrzegłaś Harry'ego zbliżającego się do Ciebie zdecydowanym krokiem.


________________________________
i jak? :D K.
wielka dedykacja dla dziewczyny, dzięki której założyłam ten blog,
dziękuje Karolina, za wszystko <3

poniedziałek, 25 marca 2013

Back for you - end.

Powoli zaczyna świtać, telefon nieustannie dzwoni, co chwila dostajesz niezliczoną ilość nowych wiadomości. Nie chcesz ich odczytywać, odczytałaś jedną i to Ci wystarczyło. Bijesz się z myślami.
Wrócić do niego? Zostawić go? Dać mu szansę? Zaprzepaścić ten związek? Co jest prawdą, a co nie? Powinnam z nim porozmawiać, czy po prostu uciec? Bezustannie zadawałaś sobie te pytania i coraz bardziej przytłaczała Cie świadomość, że na żadne z nich nie masz odpowiedzi. Powoli odpływałaś, czujesz, że nie masz już sił.

- Kochanie? Skarbie? Słyszysz mnie? - czułaś jak ktoś nerwowo Tobą potrząsa. - Liam, pomóż mi! - męski głos szukał pomocy w przyjacielu.
- Harry, ja nie wiem co robić - powiedział Liam stojąc na Tobą.

Zaczęłaś się przebudzać pod wpływem ich rozmowy, po chwili zorientowałaś się, że Harry trzyma Cię w ramionach, zaczął padać deszcz.
- [T.I]? Słyszysz mnie? Błagam, powiedz mi, że mnie słyszysz - jak przez mgłę widziałaś twarz Harry'ego wykrzywioną grymasem bólu. - Przepraszam, wiem, ale ja na prawdę nic z nią. Kocham Ciebie i tylko Ciebie. Ona się do mnie przyczepiła, a management uznał, że to wspaniała droga do promocji, kochanie, błagam Cię... - Harry trzymał Cię mocno w ramionach, ocuciłaś się i spojrzałaś w jego oczy i w tym momencie już wiedziałaś, znałaś odpowiedzi na wszystkie zadane wcześniej pytania. Jego spojrzenie wyrażało wszystkie emocje, poczułaś, że on na prawdę Cię kocha, właśnie teraz leżąc na jakiejś polanie, niedaleko mało zamieszkiwanej okolicy, w środku nocy, narażeniu na rzęsisty deszcz. Patrzyliście sobie w oczy i spojrzeniem wyznawaliście miłość.
- Ja, ja... - zaczęłaś.
Chłopak wziął Cię w ramiona i przytulił najmocniej jak umiał, czułaś wokół siebie jego wyrzeźbione ramiona, które traktowały Cię z szczególną delikatnością, jakbyś była z szkła, czułaś się tak bezpiecznie, wiedziałaś, że nie kłamie, takie rzeczy po prostu się wie.
Hazza wziął Cię na ręce i chciał zanieść do domu, jednak ty miałaś inny plan. Spojrzałaś wymownie na Liama, a ten uśmiechnął się znacząco i poszedł do domu. Spojrzałaś na Harry'ego i zaczęłaś obdarzać jego szyję lawiną pocałunków, powoli schodziłaś niżej, na jego tors, schodziłaś niżej i niżej, zaczęłaś sprawiać mu i sobie przyjemność. Po chwili on nie wytrzymał tego napięcia i zabrał się za Ciebie, pocałunkami zaczął doprowadzać Cię do obłędu i w geście całkowitej rozkoszy odchyliłaś głowę do tyłu. Harry złapał Cię za plecy, kiedy ty coraz bardziej oddawałaś się przyjemności którą on Ci dawał. Zaczęliście pozbywać się swoich przemoczonych ubrań, deszcz spływał po waszych nagich ciałach, Zaczęliście zagłębiać się w siebie, poznawać swoje granice wytrzymałości, doprowadzaliście siebie do obłędu, każdym ruchem wykonanym w coraz to szybszym tempie, czułaś, jak chwila spełnienia nadchodzi zarówno u Ciebie jak i u niego, deszcz lał coraz bardziej, ty krzyczałaś coraz głośniej i wtedy dosięgnęłaś szczytu.  Opadliście ciężko dysząc na ziemie.
- To było..- zaczął.
- Najlepiej - dokończyłaś.
- Nie kłóćmy się nigdy więcej, musisz mi ufać. - powiedział Harry
- Już zawsze - odpowiedziałaś.


___________________________________
wiem, że krótkie, niedługo napiszę nowy, będę teraz pisać takiego typu, spodobało mi się xd mam nadzieję, że wam też : )
btw, 69 post [Harry czuwa *.*]
miłego wieczoru <3
JARAM SIĘ, BIEBER W POLSCE. JOŁ MADAFAKA.
K.

Back for you

Idziesz środkiem ulicy, jest ciemna noc, w sumie nie wiesz, czy jesteś smutna, czy po prostu nie masz dziś humoru. Z głową spuszczoną w dół idziesz wciąż przed siebie i rozmyślasz nad tym co właśnie się stało.

- Hej słońce! - zawołał do Ciebie Niall kiedy zdejmowałaś buty wchodząc do wspólnego domu chłopaków.
- Cześć - powiedziałaś i przytuliłaś go mocno.
- Masz coś do jedzenia? - mówi chłopak patrząc na torby które przytargałaś z sobą.
- Tak, zaszłam do Nandos, po coś dla Ciebie no i kupiłam Tacos dla Harry'ego. - kontynuowałaś zdejmowanie odzieży zimowej kiedy nagle odwróciłaś się w stronę przyjaciela.
- Niall! - krzyknęłaś i podeszłaś do niego wyrywając tackę z Tacos. - To dla Harry'ego, ty masz to - powiedziałaś i podałaś mu torbę z Nandos.
- DOBRA. dzięki - powiedział i mocno Cię przytulił. - Jesteś najlepsza - rzucił za siebie i poszedł do salonu dalej pograć na playstation.
- Hahaha, jasne, nie ma sprawy - uśmiechnęłaś się do siebie. Po czym wzięłaś tackę Tacos i poszłaś na górę do Harry'ego który chory leżał w łóżku.
Razem z Harry'm byliście już ponad pół roku razem, czułaś się jakbyś znała go od lat, wszystko układało się wspaniale, od chwili kiedy przypadkiem trafiłaś na niego w sklepie z odzieżą, no może nie tak całkiem przypadkiem... ale to już mniej istotne, jesteście razem i jesteście szczęśliwi, to się liczy.
- Cześć kochanie - powiedziałaś uchylając drzwi.
- Skarbie! - powiedział chłopak i momentalnie poderwał się z łóżka, widziałaś zdenerwowanie jego oczach, jakby coś ukrywał...
- Coś się stało? - zapytałaś kładąc tackę na jego szafce nocnej i siadając na skrawku łóżka.
- Nie nie, nic w zupełności - odpowiedział szybko po czym zatkał sobie buzię tacos. - Dzięki - pokazał kciukiem znak "okay" i mocno Cię przytulił tak jak tylko on potrafi i momentalnie zapomniałaś o wszystkim, Hazza wyraźnie to wyczuł bo kiedy tylko przełknął jedzenie nachylił się i pocałował Cię w czoło, potem w policzek, kolejno w szyję, ucho, aż jego spragnione usta dotarły do wyczekujących jego pocałunku twoich ust. Zaczęliście namiętnie się całować, kiedy nagle Harry wstał z łóżka i zamknął drzwi na klucz. Odwrócił się w twoją stronę i drapieżnym ruchem ruszył w twoją stronę, przycisnął Cię do łóżka i każdy skrawek twojego ciała zaczął obsypywać pocałunkami.
- Jesteś moja, słyszysz? - zadawał pytania, które ginęły gdzieś pomiędzy doznaniami jakich doświadczałaś dzięki jego sprawnym rękom i jego zwinnym języku.
Po jakiejś chwili Harry zapragnął więcej, zerwał z Ciebie resztę ubrań jakie jeszcze miałaś na sobie i jednym szybkim ruchem dopełnił sobą Ciebie. Chłopak dawał z siebie wszystko, jakby to była najważniejsza rzecz w jego życiu, jakby już nigdy więcej miał tego nie robić, szybkimi ruchami bioder doprowadzał Cię do istnego szaleństwa, jeszcze parę razy, jeszcze kilka westchnięć i oboje doznaliście spełnienia w tym samym czasie. Harry opadł na Ciebie przyciskając Cię całym ciężarem swojego ciała, czułaś szybkie bicie jego serca, które było tak blisko twojego, zsynchronizowane z sobą, biły jednym rytmem. Harry zszedł z Ciebie i położył się obok, po czym otoczył Cię ramieniem i ostatni raz pocałował w policzek, zanim oboje zapadliście w głęboki sen.
Wtulona w Harry'ego obudziłaś się w środku nocy, kiedy po raz kolejny zadzwonił jego dzwonek SMS. Wstałaś i chciałaś go wyłączyć, kiedy jednak pech chciał, że Harry miał włączoną opcje pokazania treści wiadomości bez potrzeby odczytania jej. Kiedy zobaczyłaś nadawcę, aż zabrakło Ci tchu, a początek treści mówił sam za siebie.
Nadawca: Taylor Swift
Wiadomość: " Cześć kochanie, pozbyłeś się już [T.I]? Tęsknie za Tobą kotku, dziękuję za ostatnią noc xx "
Spojrzałaś na swojego ukochanego i po prostu rozpłakałaś się głośnym szlochem. Zaczęłaś szybko się ubierać. Wychodząc rzuciłaś Harry'emu telefon na łóżku tak, że trafił wprost pod jego twarz i go obudził, nie miałaś ochoty na rozmowę z nim, więc po prostu wybiegłaś z pokoju.
Będąc już na dole spotkałaś Liama.
- Coś się stało? Powiedz mi ! - mówił do Ciebie, ale puszczałaś to mimo uszu. Szybko założyłaś buty i wybiegłaś przed dom.

A teraz idziesz środkiem ulicy i zastanawiasz się, czy masz złamane serce, czy to apogeum twojej agonii? Wszystko cię przytłacza, cała otoczka show biznesu, myślisz nad tym co z sobą zrobić, kiedy nagle...

_____________________________
no tak, wiem, jestem leniwa : <
nie długo druga kończąca część, z nią nie będę zwlekać.
btw, BIEBER W POLSCE <3
K.

poniedziałek, 4 lutego 2013

I know we get through it all END.

Harry wciąż dzwonił, wciąż SMS'ował, a ty wciąż nie odpowiadałaś, chciałaś, żeby zapomniał o tym wszystkim, tak byłoby dla wszystkich łatwiej. Poszłaś się umyć i położyłaś spać, jutro miałaś pierwszy dzień w pracy.
Nazajutrz rankiem, obudziłaś się, ubrałaś i ruszyłaś do studia nagraniowego pełna nadziei na lepsze jutro. Z uśmiechem na twarzy otworzyłaś drzwi firmy, przywitałaś się z wszystkimi i przystąpiłaś do rozmowy z reżyserem teledysku przy którym miałaś pomagać, dowiedziałaś się, że jedziecie w plener, że teledysk będzie grany w lesie. Szybko zebraliście potrzebne rzeczy i ruszyliście na miejsce. Kiedy dotarliście zaczęłaś rozkładać wszystko i czytać scenariusz, żeby zapoznać się z planem.
- Zaraz przyjadą! Stylistki gotowe? - krzyknął ktoś z oddali.
- Gotowe! - odpowiedziały.
Byłaś bardzo szczęśliwa, zapominałaś o wszystkim co złe. Porozkładałaś sprzęty i podeszłaś do reżysera obgadać szczegóły, kiedy nagle podjechał wielki jeep i z niego wysiedli po kolei : Louis - złapałaś się za głowę, Niall, Zayn, Liam...
- O nie, błagam, tylko nie to! - i w tej chwili wysiadł Harry. Serce zaczęło Ci szybciej bić, schowałaś się za domek, w którym miały być grane niektóre sceny.
- Boże, za co? - mówiłaś do siebie.
- (twoje imię!) chodź tutaj, potrzebujemy Cię! - zawołał twój współpracownik. wyszłaś zza domku i wtedy zobaczyłaś ich wszystkich po kolei, uśmiechnęłaś się do nich nie pewnie, na całe twoje szczęście Harry poszedł już przygotowywać się do stylistki i nie musiałaś się jeszcze z nim witać.
- Cześć (twoje imię) tak dawno Cię nie widziałem - powiedział Niall i dał Ci jednego z swoich Horan Hug's, uśmiechnęłaś się i oddałaś uścisk chłopakowi.
Minęła chwila i zaczynaliście kręcić, pierwszy w kolejce był Harry. Puścili muzykę i okazało się, że to ta piosenka, którą razem napisaliście.
Zaczyna się scena, Harry wychodzi z budynku i zaczyna swoją kwestie "Can we fall one more time? " i w tym momencie wasze spojrzenia się zetknęły i Harry zamilczał.
- STOP! STOP! STOOOP! - zawołał reżyser.
- 5 min przerwy - powiedział Hazza podszedł do Ciebie i zaciągnął cię za tyły domku.
- Nie uciekaj mi teraz! Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie ja męki przeżywam, kiedy Cię nie widzę, kiedy nie słyszę twojego głosu, ja - zaczął się kręcić i nerwowo poprawiać włosy - ja oszaleje, ty nie możesz mi tego robić - powiedział, spojrzał Ci w oczy i pocałował namiętnie w usta, zaczęłaś go odpychać, przecież miałaś inny plan, ale po chwili oddałaś się Harry'emu i zaczęłaś oddawać mu pocałunki. Zaczęłaś go pragnąć, coraz mocniej, czułaś jak on pożąda Ciebie, powoli zapominaliście gdzie jesteście, zaczęłaś wkładać rękę do jego włosów, on podniósł Cię na ręce, a ty owinęłaś nogi wokół jego brzucha, on przyciskał Cię do ściany nie przestając obdarowywać każdego skrawka twojego ciała od dekoltu po całą twarz. Z czasem było wam mało, Harry włożył Ci rękę pod bluzkę, nie protestowałaś, wręcz przeciwnie, podobała Ci się ta adrenalina, że w każdej chwili może was ktoś odkryć. Zdjęłaś z Harry'ego płaszcz i pozbyłaś się zbędnej odzieży, on nie był Ci dłużny zdjął z Ciebie bluzkę i zaczął delektować się nowo odkrytymi częściami twojego ciała, namiętność unosząca się w powietrzu była tak ogromna, że nie mogliście wytrzymać i połączyliście się w akcie miłości pokazując sobie, jak bardzo się kochacie. Przestaliście zważać na konsekwencje, czułaś teraz tylko jego, on czuł tylko Ciebie, połączyliście się w jedną całość, oddawaliście sobie cząstkę siebie. Kiedy doszło do chwili spełnienia przeżyliście ją razem, a potem Harry spojrzał Ci w oczy i wyszeptał na ucho.
- Kocham Cię, błagam, proszę, nie zostawiaj mnie już nigdy - powiedział, a ty nie mogąc działać wbrew sobie odpowiedziałaś:
- Obiecuję. - a potem obdarowałaś go kolejnym gorącym pocałunkiem.
Potem ubraliście się i wróciliście na plan, a chłopaki tylko wymownie się na siebie spojrzeli kiedy podeszliście do nich trzymając się za ręce.
Tydzień potem teledysk był gotowy, zebrał bardzo dobre recenzje, zespół stawał się coraz sławniejszy. Ty wciąż jesteś z Harrym, chociaż zdarzają się dni, kiedy jest Ci ciężko, kiedy przytłacza się świat mediów. Jednak Harry skutecznie potrafi sprawić, że o wszystkim zapominasz.

_________________________
napisałam już dziś zakończenie. jak się podoba? pisać takiego typu imaginy z nutką namiętności? :D

niedziela, 3 lutego 2013

I know we get through it all 2.

- Coś się stało? - zapytałaś.
- Menadżer. Znowu. - Harry zaczął nerwowo chodzić dookoła.
- No dobrze, ale co powiedział? - kontynowałaś.
- Mówi mi, że nie mogę bawić się w związki, bo dopiero zaczynamy karierę i to nam może popsuć drogę dojścia do sławy - nerwowo przeczesywał włosy a ty czułaś jak serce pęka Ci na pół. Wszyscy zabraniali wam być razem, może coś w tym było.
- Zaraz przyjdę, muszę zadzwonić - powiedział chłopak i poszedł do pokoju na górze a ty niewiele myśląc zabrałaś swiją torbę i wybiegłaś z domu. Postanowiłaś nieutrzymywac kontaktu z Harry'm, wiedziałaś, że dla niego tak będzie lepiej, chciałaś jak najlepiej dla twojego Harry'ego. Łzy zaczęły lecieć Ci po policzkach, czułaś się taka bezradna. Po jakiejś godzinie doszłaś do domu, po drodze Harry dzwonił do Ciebie chyba z milion razy i wysłał dwa razy tyle SMS'ów. Wszystkie brzmiały podobnie. 'Gdzie jesteś?' 'Martwie się o Ciebie' 'proszę wróć' te wiadomości jeszcze bardziej cię załamywały. Postanowiłaś nie zważać na to wszystko, postanowiłaś postarać się zapomnieć. W sumie, musiałaś zacząć wszystko od nowa. Wycieńczona weszlaś do domu i położyłaś się na łóżku od razu na nim zasypiając.
O poranku obudziłaś się a na Twojej komórce było 20 nowych wiadomości i 15 nieodebranych połączeń od Harry'ego. Rzuciłaś komórkę na łóżko i poszłaś się umyć. Pomyślałaś, ze najlepszym rozwiązaniem będzie zająć się szukaniem nowej pracy, po ogarnięciu się wzięłaś rower i ruszyłaś na miasto. Po paru godzinach szukania i chodzenia po rożnych miejscach dalej nic nie udało ci się uzyskać. Poszłaś na sam koniec do studia nagraniowego. I tak udało Ci się podczepić na asystentkę fotografa tworzacego filmiki krótkometrażowe. Zadowolona z się je podpisałaś umowę i udałaś się do kawiarenki na kawę. Zamówiłaś napój i usiadłaś przy stoliku w kącie kawiarni. Spokojnie popijałaś kolejny łyk kawy kiedy nagle spojrzałaś przez okno i spostrzegłaś Harry'ego bioracego telefon i wybierającego numer. Po chwili poczułaś wibracje w kieszeni i za moment rozebrzmiał dzwonek Twojej komórki, Harry odwrócił się w twoją stronę a ty szybko schowałaś się za stolikiem i zaczęłaś wycofywać się do ucieczki. W tym momencie Hazza wszedł do kawiarni i zaczął zmierzać w twoim kierunku. Próbowałaś wymknąć się tylnym wyjściem i prawie Ci się to udało, ale kiedy myslałaś, że już mu uciekłaś nagle ktoś złapał cię za rękę i przekrecił twarzą do siebie.
- [twoje imię] czemu nie odpowiadasz jak do Ciebie pisze?! Czemu nie odbierasz jak dzwonię - spojrzał na telefon w Twojej ręce a potem znów w twoje oczy - czy dla ciebie nic nie znaczy co ja do Ciebie czuje? - zaczął mówić kiedy podeszła do niego fanka a on musiał się do niej odwrócić aby zrobić sobie z nią zdjęcie. Wtedy miałaś szanse na ucieczkę i tak tez zrobilaś, szybko podbiegłaś na przystanek autobusowy i wbiegłaś to autobusu, Harry podbiegł za Tobą, ale nie zdążył wsiąść, bo drzwi się już zamknęły. Chłopak mocno uderzył w ścianę i autobus odjechał a ty z zapłakanymi oczyma wrocilaś do domu.

____________________
dzisiaj tak krótko, bo mam strasznie mało czasu :c jutro dodam ostatnią część :)

sobota, 2 lutego 2013

I know we get through it all.

Pracujesz w studio nagraniowym, wasze studio współpracowało z brytyjskim programem x-factor, w 2011 roku Simon Cowell przysłał do was grupkę chłopców z One Direction. Nie wygrali oni programu, ale zyskali taką popularność, że Simon doszedł do wniosku, że opłacalne byłoby wypromowanie ich.
Poszłaś do studia, tak ja na codzień, otworzyłaś drzwi i zobaczyłaś roześmianych chłopaków którzy stali wokół chłopaka w kartonie, który miał najpiękniejszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałaś.
- Cześć! Jestem [T.I] - powiedziałaś do nich i zamknęłaś za sobą drzwi.
- Cześć jestem Niall - przywitał się z tobą blondyn.
- A ja Liam - powiedział jasny brunet w włosami na bok
- Jestem Zayn - powiedział ten w bejsbolówce 
- LOUUUUUIS! - krzyknął chłopak który próbował pomóc lokatemu wyjść z kartonu. Kiedy tamten podał mu ręce ten złapał go i przewrócił, a potem próbowali oboje siebie zwalić, ale wygrał tą wojnę lokaty, stanął na równe nogi przed Tobą i z ogromnym uśmiechem na twarzy i przeuroczymi dołeczkami na policzkach wyciągnął do Ciebie rękę.
- Harry - powiedział.
- Cześć wam - powiedziałaś i mało nie ugięły się pod Tobą nogi, kiedy poczułaś zniewalający zapach chłopaka. Potem usiedliście wszyscy w studiu na kanapach i zaczęliście pisać piosenki, układać do nich melodie, wspaniale spędzaliście czas, polubiłaś ich, byli normalnymi chłopakami, których marzenia właśnie zaczęły się spełniać, chciałaś im pomóc najlepiej jak mogłaś.
- Odpadam, lecę do domu - powiedział Liam 
- Chyba zrobię to samo - zawtórował mu Zayn
- Tak, ja też - powiedział Louis
- Trzymajcie się, my jeszcze zostaniemy - powiedział Niall
- Tak ja też - powiedział Harry
- Mi się też nie chce spać - dodałaś. 
Reszta wyszła a wy zostaliście w studio i wzięliście się do napisania piosenki, usiadłaś z Harrym przy osprzęcie, ty nadawałaś rytm piosence a Hazza pisał słowa.
- Niall mógłbyś...? - zwróciłaś się do chłopaka, ale on już słodko chrapał na kanapie.
- Co ty na to? - zapytał Harry i pokazał Ci co napisał na kartce. 
Przeczytałaś tekst i uśmiechnęłaś się.
- Świetne! - powiedziałaś i zaczęłaś tworzyć muzykę do piosenki, dodawałaś elementów rocku, dubstepu i wyszedł z tego dobry kawałek pop. O szóstej nad ranem piosenka była skończona.
- Jest genialne - powiedział Harry i mocno Cię przytulił, spojrzeliście sobie w oczy i poczułaś to coś. Nie wiedziałaś w sumie co, bo nie znałaś go, i to było takie dziwne.
Wykombinowałaś coś do jedzenia, a Harry załatwił trochę kawy. Uprzątnęliście studio i kiedy tylko wniosłaś  jedzenie do pokoju nagraniowego Niall momentalnie się obudził.
- Hej kochani o rany ale jestem głodny ... - spojrzał na was - O ! masz jedzenie  - powiedział, podszedł mocno Cię przytulił i zabrał trochę dla siebie, roześmialiście się i wszyscy razem zjedliście śniadanie. Kiedy skończyliście do studia zjechała się reszta chłopaków, pokazaliście im piosenkę.
- No nie wierzę jest GENIALNA! - powiedział Lou.
- Tak, popieram - zawtórował mu Liam.
- Kawał dobrej roboty - dodał Zayn.
- POMAGAŁEM! - krzyknął Niall a wy się do niego uśmiechnęliście.
- Cieszę się, że wam się spodobała. Lecę do domu, jestem zmęczona, do zobaczenia jutro - powiedziałaś, przytuliłaś każdego po kolei, Harry'ego zostawiając na koniec.
- Bardzo podoba mi się ta piosenka - powiedział Ci na ucho kiedy się przytulaliście i poczułaś jak wkłada Ci coś do ręki, pożegnałaś się z nimi i wyszłaś z studia, weszłaś do autobusu i sprawdziłaś co to było :
" 7.00 p.m London Eye. 
Harry xx " 
Uśmiechnęłaś się do siebie, wróciłaś do domu i zaczęłaś się szykować.
Poszłaś do łazienki, umyłaś włosy, zrobiłaś sobie delikatne loki, dodałaś makijaż, założyłaś dżinsy, jasną bluzkę, czarną kurtkę i dodałaś trochę dodatków [  http://data.whicdn.com/images/51124251/734067_497023263682346_2114493826_n_large.jpg ]
Wyszłaś dużo przed czasem, chciałaś się przejść. Z czasem, im bliżej London Eye byłaś, bardziej się denerwowałaś. Nie wiedziałaś co Cię czeka, bałaś się tego trochę, a z drugiej strony byłaś niesamowicie szczęśliwa. Emocje targały Tobą na lewo i prawo do czasu aż doszłaś na miejsce. Usiadłaś na ławce i w tym momencie poczułaś wibracje w komórce, wyciągnęłaś ją z kieszeni a na ekranie widniał sms:
" Look up"
Spojrzałaś do góry i ujrzałaś Harry'ego trzymającego w ręku czerwoną róże. Podniosłaś się i przytuliłaś go na przywitanie, a on zaszeptał Ci do ucha
- Nawet nie wiesz, jak cieszę się, że Cię widzę.
Poczułaś jak uginają Ci się nogi pod wpływem jego głosu, spojrzałaś na niego, miał na sobie czapkę, bluzę z kapturem, swoje białe trampki i czarne rurki
- Wybacz, wiem, że to mało romantyczne, ale chciałbym Cię zabrać do siebie, nie mam ochoty na paparazzi.
Byłaś tak nim zauroczona, że nie dałaś rady powiedzieć więcej niż "yhym" Harry objął Cię ramieniem i razem poszliście w stronę jego samochodu, kiedy nagle za wami ktoś zaczął wrzeszczeć
- O MÓJ BOŻE TO HARRY STYLES!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W tym momencie wokół was zleciało się milion osób które powyciągały swoje komórki i zaczęły robić wam zdjęcia, Harry szybko zabrał ramie, spojrzał na Ciebie wymownie i w pewnym momencie po prostu zaczęliście uciekać, kiedy oddaliliście się kawałek Harry złapał Cię za rękę, żeby przyspieszyć, nagle wbiegł w zaułek, inni tego nie zauważyli i udało wam się ich zgubić. Po tym wszystkim spojrzeliście się na siebie i wybuchliście śmiechem.
- Chodź - powiedział i znowu objął Cię ramieniem i zaprowadził do samochodu, po czym otworzył Ci drzwi i po chwili odjechaliście do jego domu.
- Jesteś może głodna? - zapytał nagle.
- Tak troszku - powiedziałaś i za gestykulowałaś rękoma.
- Pizza?
- Pizza! - zaśmiałaś się a jakieś 5 minut potem byliście pod domem.
Chłopak podszedł i otworzył Ci drzwi, weszliście do środka.
- Mogę włożyć ją do wody? - zapytałaś pokazując na różę.
- Pewnie, to ja pójdę zamówić pizze. - odpowiedział, a ty udałaś się do kuchni. 
Kiedy krzątałaś się po pokoju, zadzwonił telefon. Spojrzałaś na ekran i szybko odebrałaś, bo okazało się, że twoja szefowa dzwoni.
- Dobry wieczór - przywitałaś się po odebraniu
- Dobry wieczór, proszę Pani mam przykrą wiadomość, dowiedzieliśmy się o Pani związku z Harry'm Styles'em, niestety zarząd tego nie akcpetuję, jako iż jest on klientem naszej wytwórni - łzy zaczęły Ci napływać do oczu, oczekiwałaś najgorszego - bardzo Panią szanujemy i gdybyśmy nie byli zmuszeni, w życiu byśmy tego nie zrobili - powstrzymywałaś łzy - ale jest Pani zwolniona - rozmowa się skończyła.
Przez chwilę nie wiedziałaś co się dzieje, czułaś się tak strasznie przytłoczona
Jakim związku? O co chodzi, przecież nie jesteśmy razem! A może, Jezu sama nie wiem. Łzy leciały Ci po twarzy, aż nagle wszedł do pokoju Harry
- Co się stało? - spojrzał na Ciebie.
- Bo, zadzwoniła, i, ja i ty, podobno, i, zwolniła mnie, a, i, nie. - nie mogłaś powstrzymać łez, trzęsłaś się i opadłaś na ziemie. Chłopak usiadł koło Ciebie i mocno przytulił, po czym wyjął komórkę i posprawdzał twittera, facebooka, portale plotkarskie. Wszystko już huczało od zdjęć które wam niedawno zrobili.
- Ehh, nie martw się - powiedział i mocniej przyciągnął Cię do siebie. Odruchowo chciałaś ścisnąć ręce i przyłożyć je do Harry'ego, ale zapomniałaś, że w jednej trzymasz różę i mocno poraniłaś w tym momencie dłoń.
- Same nieszczęścia - zaśmiał się Hazza, po czym wstał, wziął apteczkę, podniósł Cie i posadził na blacie,a sam zajął się opatrunkiem twojej ręki. Powoli dochodziłaś do siebie i spojrzałaś na niego, wręcz mu się przyglądałaś, kiedy skończył mocno go przytuliłaś, a on wziął Cię na ręce i zaniósł do pokoju, gdzie razem usiedliście na kanapie.
- Przepraszam, że tak wyszło - powiedział i gładził Cię po włosach.
Poczułaś się bezpiecznie, było Ci tak niesamowicie dobrze obok niego.
- To nie twoja wina, przecież też jesteś człowiekiem, nie rozumiem tego - powiedziałaś.
- Mam tego dość - poczułaś, że Harry się zdenerwował - Nie mam życia, kontrolują każdy mój ruch. - wyszedł na balkon.
Poszłaś za nim, zastałaś go stojącego przy barierce i patrzącego w niebo.
- Spokojnie, będzie dobrze, coś wymyślimy - powiedziałaś i stanęłaś obok niego i również spojrzałaś w gwiazdy. Wasze ręce niespodziewanie dotknęły się, kiedy stanęłaś koło Harry'ego i położyłaś je na barierce. Chłopak spojrzał na Ciebie swoimi obłędnymi zielonymi oczyma.
- Zależy mi na Tobie, od kiedy Cię ujrzałem, kiedy pisaliśmy tą piosenkę, myślałem właśnie o Tobie, oczarowałaś mnie.
Nie wiele myśląc nachyliłaś się do niego a on Cię pocałował, odwzajemniłaś pocałunek. Nie myślałaś o konsekwencjach tego związku. Chciałaś z nim być
- Zależy mi na Tobie Harry - powiedziałaś kiedy po pocałunku on mocno Cię przytulił, a ty usłyszałaś jak szybko bije mu serce.
Harry mocno objął Cię ramieniem i razem spoglądaliscie w górę, kiedy nagle zadzwonił telefon Hazzy, sądząc po jego minie nie był zadowolony z tego co usłyszał...
__________________________________
przepraszam, nie wiem co więcej powiedzieć :c
Obiecuje dodać następna cześć jeszcze dziś :)

sobota, 29 grudnia 2012

Summer Love

Pojechałaś na ferie z swoimi przyjaciółmi i chłopakiem w góry do Włoszech. Pierwszego dnia kiedy poszliście na stok niesamowicie bałaś się, bo dopiero zaczynałaś naukę jazdy na snowboardzie.
Miał iść z wami twój chłopak, Matt. Ale on powiedział, że się źle czuję i zostanie w hotelu, mimo iż było Ci smutno to poszłaś na stok.Zapięłaś buty i ruszyłaś powoli w dół. Szło Ci nawet nieźle, po chwili się rozluźniłaś i to chyba było błędem, bo kiedy zapatrzyłaś się w jeden punkt gdzieś na horyzoncie i wpadłaś na grupkę ludzi pozujących do zdjęcia.
Wszyscy się poprzewracali, czułaś się jak ostatnia idiotka. Wstałaś, odpięłaś deskę i podeszłaś do nich.
- Przepraszam was. Nie chciałam, serio - zaczęłaś się tłumaczyć a oni po prostu zaczęli się śmiać.
- Co ty, nie ma sprawy - powiedział brunet w szarej bluzie.  - Jestem Louis, a to Harry - wskazał na swojego kolegę który dopiero wstał z ziemi.
Chłopak w czerwonych spodniach podszedł do Ciebie i uśmiechnął się.
- A ty jak masz na imię? - zapytał strzepując śnieg z spodni.
- [twoje imie] - uśmiechnęłaś się do Harry'ego. Był przesłodki! Te jego dołeczki w policzkach i jego piękne zielonego oczy, ideał.
- Miło było poznać - powiedziałaś i pojechałaś dalej a chłopcy rozmawiali pomiędzy sobą.
Popróbowałaś tak do końca dnia, potem z przyjaciółmi wróciłaś do hotelu. Poszłaś do swojego pokoju całkowicie wykończona. Kiedy otworzyłaś drzwi zauważyłaś, że twojego chłopaka nie było w pokoju.
Wzięłaś szybki prysznic, przebrałaś się i usiadłaś na kanapie przeglądając swoją komórkę. Po chwili niestety zgłodniałaś, więc postanowiłaś przejść się do znajomych, zapytać się, czy mają coś do jedzenia.
Zapukałaś. Niestety to nic nie dało. Spróbowałaś otworzyć drzwi i okazało się, że są otwarte. Po cichu weszłaś do pokoju, słysząc dość jednoznaczne dźwięki. Podeszłaś trochę dalej i zobaczyłaś Matta z twoją przyjaciółką w łóżku. Rozpłakałaś się, nie wiedziałaś co z sobą zrobić, wybiegłaś przed hotel i oczywiście potknęłaś się na schodach < ty i twoja koordynacja > ale złapał Cie ktoś w pasie i nie uderzyłaś głową o posadzkę, otworzyłaś oczy które zamknęłaś z strachu i spojrzałaś oczy lokatemu, którego poznałaś na stoku.
- Nic Ci nie jest? - zapytał, kiedy dostrzegł twoje zapuchnięte od płaczu oczy.
- Nie, wszystko ok - powiedziałaś i próbowałaś mu się wyrwać.
- Daj spokój, przecież widzę, że coś się dzieje - spojrzał na Ciebie, a ty zrobiłaś to samo co on.
- Dlaczego nie masz na sobie no nie wiem, hmm, kurtki, butów zimowych? - zapytał podnosząc pytająco jedną brew do góry i zdjął swoją kurtkę po czym założył Ci ją na barki, na co tobie nogi się ugięły od tego niesamowitego zapachu jego ciała.
- Boo.... wybiegłam. - odpowiedziałaś najgłupiej jak tylko mogłaś.
- Chodź, zagrzejesz się, mieszkam nieopodal, chcesz wejść? - zapytał i wskazał mały domek zimowy parę metrów od was.
- W sumie, czemu nie. - odpowiedziałaś i poszłaś z Harrym do niego.
Weszliście do środka, było bardzo cicho.
- Sam jesteś? - zapytałaś, kiedy on zdejmował Ci kurtkę.
- Louis poszedł gdzieś z Eleanor - odpowiedział - Chcesz coś do picia?
- Kawę, jakbym mogła prosić - uśmiechnęłaś się do niego i weszłaś do salonu który był po prostu ogromny i pięknie świątecznie przyozdobiony!
- Proszę bardzo - powiedział zachodząc Cię od tyłu, na co ty podskoczyłaś do góry, bo się przestraszyłaś.
- Nie bój się, przecież Cię, nie skrzywdzę - odparł i uśmiechnął się łobuzersko stawiając kawę na stoliku i siadając koło kominka po czym pokazując Ci miejsce obok siebie.
Uśmiechnęłaś się szeroko i usiadłaś naprzeciw niego. Zaczęliście z sobą rozmawiać, okazało się, że znacie siebie lepiej niż kogokolwiek innego. Podobał Ci się Harry, na prawdę, coś do niego czułaś. Ale twój wyjazd po jutrze dobiegał końca, już nigdy więcej miałaś go nie zobaczyć.
- Lubisz niespodzianki? - z rozmyślań wyrwał Cię głos Harry'ego.
- Uwielbiam, jeśli nie mają złych skutków - odpowiedziałaś i popiłaś łyk kawy którą on Ci zrobił.
- Yhym, rozumiem - powiedział, po czym przytulił Cię, kiedy zobaczył, że przeszły Cię dreszcze.
Położyłaś mu się na ramieniu i delektowaliście się cichą, która mówiła wszystko sama za siebie, poleżałaś jeszcze chwilę, po czym osunęłaś mu się na kolana i zasnęłaś na nich, a Harry gładził Cię całą noc po włosach...
Nazajutrz rano obudził Cię zapach naleśników robionych przez Hazze, uśmiechnęłaś się do siebie i poszłaś do niego do kuchni.
- Hej skarbie - powiedział chłopak, a ty dałaś mu całusa w policzek. Normalnie pewnie przeszkadzało by Ci to, że chłopak tak szybko powiedziałby do Ciebie skarbie, ale Harry był inny, chyba się w nim na serio zakochiwałaś.
Wróciłaś potem szybko do hotelu i zabrałaś wszystkie swoje rzeczy, ponieważ Harry pozwolił Ci mieszkać z nimi, potem poszłaś razem z nim i Louisem na stok, bawiliście się świetnie, zapomnieliście o twoim byłym i cieszyliście się swoją obecnością.
Kiedy wjeżdżaliście wyciągiem na górę Harry spojrzał na Ciebie inaczej niż zwykle.
-Kochanie, proszę Cię nie wyjeżdżaj. - zdziwiło Cię to, że tak nagle zaczął ten temat.
- Ale to nie od mnie zależy - powiedziałaś z łzami w oczach.
- Ja wiem, ale ja nie chce, żeby to było przelotne, chce, żebyśmy już zawsze. Proszę Cię - powiedział i otarł twój policzek z łez.
Wjechaliście na górę w kompletnej ciszy, potem wróciliście do domu, a ty zaczęłaś się pakować. Harry usiadł na łóżku i cierpliwie patrzył co ty robisz, kiedy zamykałaś torbę nagle wybuchł.
- NIE MOŻESZ MI TEGO ZROBIĆ ROZUMIESZ?! NIE MOŻESZ MNIE ZOSTAWIĆ. NIE POZWALAM !- rzucił twoją torbą o ścianę, przez to cała się rozwaliła i po prostu wybiegł z domu nie dając Ci dojść do słowa.
Nagle do pokoju wszedł Louis.
- Co się stało? - powiedział zdezorientowany a potem spostrzegł Ciebie zapłakaną i rozwaloną torbę i wszystko zrozumiał, podszedł do Ciebie i Cię przytulił.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze - gładził Cie po głowie. Potem zebraliście się, on oddał Ci swoją torbę i zapakowaliście twoje rzeczy z powrotem, i byłaś gotowa do wyjazdu.
Rano Louis zawiózł Cię na przystanek autobusowy i pożegnał się z Tobą, po Harrym nie było ani śladu.
Zrezygnowana wsiadłaś do autokaru i odjechałaś do domu, cała zapłakana widząc w wyobraźni Harry'ego...
Jechaliście już 3 godziny i kierowca w końcu zrobił przystanek. Poszłaś do kawiarni kupić kawę dla siebie, i kiedy otworzyłaś drzwi i weszłaś do środka każdy dziwnie na Ciebie spoglądał, nie wiedziałaś o co chodzi.
Podeszłaś trochę dalej i spostrzegłaś siedzącego przy stoliku Harry'ego z kawą dla Ciebie i dla niego, kiedy go zobaczyłaś podbiegłaś do niego a on wstał i złapał Cię w ramiona mocno ściskając i całując po włosach.
- Kocham Cię. - powiedział.
- Nigdy Cię nie zostawię - odpowiedziałaś i oboje oddaliście się pocałunkowi.

____________________________
Boże, jaka przerwa była : O Wybaczcie mi, sprawy sercowe, ciężko mi było :C ale już powracam z przynajmniej jednym imaginem tygodniowo!
Kocham was wszystkich i dziękuję za tyle wejść, jesteście najlepsze! xx / K.

niedziela, 4 listopada 2012

Simple but effective :D

Harry był z Tobą w pokoju po czym wychodzi :


















_____________________
znalazłam na jakiejś stronie i nie mogłam powstrzymać się, żeby nie dodać :D
TO NIE JEST MOJE :D
K .

sobota, 3 listopada 2012

Hello, sorry I don't want to know your name. THE END. : )

- Witam dziewczyny - powiedział jakiś mężczyzna - Jestem Paul, menadżer chłopaków.
'Menadżer?' - pomyślałaś, ' To kim oni są?' ' Kim ON jest? '.
- No więc, chłopaki usiądą tutaj popatrzą na was i wtedy wybiorą, może tak być? - spojrzał na was - Aha! Sesja ma ukazywać ich z psami, taka tam akcja charytatywna. No dobra, to ja po nich idę, tylko spokojnie - powiedział spoglądając na niektóre dziewczyny które piszczały po kątach.
- Kto to do cholery jest? - mówiłaś do siebie w myślach, kiedy nagle weszli do pokoju, pierwszy wszedł chłopak z bardzo krótko ściętymi włosami.
- Hej, jestem ... - zaczął.
- LIAAAAAM! - krzyknęły jakieś dziewczyny, a on uśmiechnął się do nich i usiadł na kanapie.
Następny wszedł blondyn zajadający się jakąś długą kanapką, była taka duża, że ledwo dał radę nam pomachać. Usiadł obok tego pierwszego. Następny który wchodził śmiał się bardzo głośno, miał brązowe włosy i nie miał skarpetek, byłaś wyjątkowo spostrzegawcza tego dnia. Chłopak przywitał się i usiadł obok pozostałych mówiąc " Hej, Louis jestem". Za nim wszedł chłopak o ciemniejszej skórze z wyjątkowo ciemno-brązowymi włosami i blond pasemkiem z przodu włosów, które miał starannie ułożone do góry.
- ZAAAAAAAAAAAAAAAYN! - zawrzeszczała jakaś dziewczyna i autentycznie się popłakała, chłopak uśmiechnął się do niej i obiecał, że po zdjęciach da jej autograf, a potem przysiadł się do reszty. I wtedy wszedł ON, nie miałaś pojęcia kto to,ale na jego widok nie zaczęły piszczeć tylko te w koncie, ale wszystkie i rzuciły się na niego i na resztę, a ty stałaś jak wryta i po prostu się przyglądałaś. 
Nagle do akcji wkroczył Paul i cała rzesza ochroniarzy, która zgarnęła te dziewczyny i na sali zrobiło się cicho, chłopcy opadli bezwładnie na kanapę i nagle spojrzeli na Ciebie stojącą naprzeciw nich samotnie, patrzącą z przerażeniem w oczach na całą tą sytuacje.
No, to chyba wybieramy Ciebie - powiedział blondyn z pełną buzią, a zielonooki uśmiechnął się wskazując na Ciebie w taki sposób, że cała ta sytuacja w sekundę się rozładowała. Podeszłaś do nich i po kolei zaczęłaś się ich poznawać, porozmawiałaś z Liamem, pomogłaś Niallowi podtrzymać kanapkę, żeby mógł dokończyć, pożartowałaś z Louisem, po obgadywałaś fryzury chłopaków z Zaynem i w końcu nadszedł czas na lokatego.
- Hej (twoje imię) - powiedział i chciał Cię przytulić, ale się odsunęłaś.
- Hej e..ee.yy. - nie miałaś pojęcia jak ma na imię, te dziewczyny nie zdążyły go wykrzyczeć, a ty wtedy go nie poznałaś.
- Nie znasz nas? Serio? - zdziwił się.
- Znam Cię, naczy się, kojarzę, no bo ten, no dziś noc i ten no - jąkałaś się.
- Przecież my jesteśmy aktualnie najpopularniejszym zespołem pop - powiedział nie dowierzając zielonooki.
- Co na to poradzę, że mam ważniejsze sprawy niż, sprawdzanie co słychać w świecie celebrytów. - powiedziałaś. - Jak masz na imię ?
- Harry - powiedział i pochylił aby pocałować twoją rękę.
- Miło mi Harry.
- Mi też bardzo miło, uwierz mi, miło Cię znów widzieć - uśmiechnął się słodko pokazując swoje urocze dołeczki w policzkach. Spojrzałaś w jego zielone oczy i nogi się pod tobą ugięły, autentycznie. Upadłaś na podłogę, na szczęście Harry złapał Cię i znów poczułaś ten powalający zapach zeszłej nocy.
- Masz dziś czas? - zaszeptał Ci do ucha
- um...e...em, tak - powiedziałaś po chwili namysłu.
- Cieszę się - powiedział i odstawił Cię na ziemię.
 - No to co, zaczynamy sesje? - powiedział George który właśnie wszedł na salę z całym osprzętem i zgrają małych piesków. Chłopacy pobiegli do garderoby przygotować się do sesji a wy przygotowaliście osprzęt, oświetlenie i takie tam. Po pół godziny chłopcy wrócili i sesja rozpoczęła się.
 Byłaś gotowa stwierdzić, że chłopcy są profesjonalistami w pozowaniu, wyglądali IDEALNIE! nie potrzebowali twoich wskazówek, sami sobie świetnie radzili, Pstrykałaś zdjęcia, a oni po prostu się uśmiechali, a szczególnie Harry, kiedy patrzył na Ciebie, a ty wtedy za każdym razem się rumieniłaś. Ale nie mogłaś pojąć jednej rzeczy.
Nie byłaś chuda, nie byłaś celebrytką, nie byłaś piękna. Wręcz przeciwnie, czułaś się nikim, dlatego wtedy poszłaś na tą imprezę, żeby utopić smutki.
- Eh, nie ważne.
 Sesja trwała w najlepsze.
Poznawałaś coraz lepiej Harry'ego i na prawdę go polubiłaś. A do tego ta sesja z psami. AWW!
Podeszłaś wymienić obiektyw do drugiego pokoju i nagle usłyszałaś jak ktoś zamyka za Tobą drzwi, przestraszyłaś się i szybko odwróciłaś.
- Ciii! - powiedział Harry patrząc Ci w oczy.
- Co ty robisz? - powiedziałaś a on zamknął Ci usta pocałunkiem na co ty go odepchnęłaś.
- Co ty robisz? - powiedziałaś szeptem z pretensją.
- Co ja na to poradzę, że nie mogę doczekać się wieczora. - powiedział i podszedł do Ciebie.
- Ale ja chyba jednak wolałabym się bardziej poznać... - powiedziałaś a on podniósł do góry brew
- Myślę, że już całkiem nieźle się znamy. - powiedział z łobuzerskim uśmiechem
- Fizycznie. A ja chciałabym poznać Cię no z charakteru, czy coś - powiedziałaś, patrząc w te jego piękne zielone oczy.
- Chciałbym. Tylko widzisz - przysiadł na krześle - Chodzi o to, że jesteśmy sławni, moje fanki zjadłyby Cię żywcem, gdyby dowiedziały się, że mam kogoś. - spuścił głowę w dół.
- Ahh. No to nie musimy nikomu o tym mówić, nie wiem, możesz dziś przyjść do mnie, albo ja do Ciebie - powiedziałaś chcąc go pocieszyć.
- No dobra, jeśli to nie problem - powiedział chłopak.
- Jasne, że nie. - powiedziałaś, wzięłaś obiektyw i chciałaś wyjść, ale nie było kluczyka w drzwiach. Przewróciłaś oczyma i spojrzałaś na Harry'ego. Kiedy na niego spojrzałaś, pokazywał on z zadziornym uśmiechem swój policzek. Zaśmiałaś się i podeszłaś do niego i kiedy nachyliłaś się, żeby dać mu tego całusa on odwrócił się twarzą do Ciebie i takim sposobem pocałowałaś go w usta. Spojrzałaś na niego z szeroko otwartymi oczami a on złapał Cię i usadził na stole zwalając przy okazji wszystko z niego.
- Harry nie możem... - chciałaś zaprzeczyć ale pod wpływem jego dotyku zapomniałaś o co Ci chodzi. Harry obdarowywał Cię pocałunkami na całym ciele kiedy nagle zerwał z Ciebie wszystkie ubrania. Całowaliście się zawzięcie, Lokaty wkładał dużo pracy w to, żeby było Ci przyjemnie. Nie pozostawałaś mu dłużna, wtuliłaś się i razem zsynchronizowaliście swoje ruchy. Wplotłaś swoje palce w jego włosy a on trzymał Cię mocno, co wzbudzało w Tobie silniejsze emocje.
- (twoje imię!) Harry! - zaczęli wołać na zmianę wszyscy dookoła.
- Cii! - zaszeptał Ci w ucho Hazza, po czym szybko wstaliście i ubraliście się, związałaś włosy i dziękowałaś Bogu, że dziś się nie umalowałaś, bo cały makijaż by z Ciebie spłynął.
- Ja wyjdę pierwsza - powiedziałaś, a Harry schował się kącie.
- Hej! - zawołałaś do George'a.
- (twoje imię) gdzieś ty była! sesja trwa!- krzyczał
- No wiem, szukałam obiektywu - podniosłaś obiektyw.
- A! No tak! Racja! - powiedział i wrócił na sale. Chwilę potem doszedł Harry, uśmiechnął się do Ciebie łobuzersko i szybko dokończyliście sesje.
Poszłaś do swojej garderoby, wzięłaś rzeczy i wychodziłaś powoli z studia kiedy zielonooki podbiegł do Ciebie.
- Spotkajmy się dzisiaj u mnie o 19, podjadę po Ciebie - powiedział a ty wyjęłaś kartkę i napisałaś mu swój adres.
- Do zobaczenia - powiedziałaś i wyszłaś z studia spiesząc się do domu bo dochodziła 17.

[ dwie godziny potem...]

- Hej! - powiedziałaś, kiedy wchodziłaś do samochodu.
- Heeeey - odpowiedział Hazza i szybko ruszył przed siebie.
- Daleko stąd mieszkasz? - spytałaś i chcąc go trochę hmm, pomęczyć podciągnęłaś do góry swoją krótką spódniczkę, tak, że było widać więcej twojego uda. Zdążyłaś zauważyć jak Harry zacisnął ręce na kierownicy.
- 20 minut drogi - powiedział przez zęby kiedy spadło Ci ramiączko z ramienia.
- Yhym - powiedziałaś śmiejąc się do siebie, z tego do jakiego stanu go doprowadzasz.
Kiedy dojechaliście na miejsce Harry wybiegł z samochodu wziął Cię na ręce i praktycznie biegiem zabrał do domu.
- Chciałem Cię poznać, na prawdę, nawet zrobiłem kolacje - mówił po drodze - ale potem ty, ta sukienka i to ramiączko, doprowadziłyście mnie do szału, więc zjemy potem - powiedział i rzucił Cię na łózko, na co ty głośno się roześmiałaś. Chłopak położył się na Ciebie i mocno całował zdzierając powoli każdy skrawek ubrania z Ciebie. Całowaliście się namiętnie, coraz goręcej i goręcej. Wplotłaś ręce w jego włosy i odchyliłaś głowę do tyłu, wszystko było idealnie, noc była wasza.
Obudziłaś się rano w jego ramionach, pachniał nieziemsko, tymi swoimi perfumami. Sięgnęłaś po telefon i spojrzałaś na swoje odbicie.
- O Boże, jak ja wyglądam - powiedziałaś do siebie tak cicho, żeby on nie usłyszał.
- Dla mnie najpiękniej na całym świecie - powiedział i przytulił Cię mocno do siebie.
- Akurat, puść mnie idę się jakoś ogarnąć. - próbowałaś wstać, lecz on przygarnął Cie do siebie i mocno przytulił.
- Nie ma mowy, zostajesz z mną. - powiedział.
Tak mijały tygodnie, zaczęliście się lepiej poznawać, pokochałaś go, tak naprawdę mocno. Poznałaś chłopaków, rodzinę Harry'ego skończyłaś studia. Jesteście już z sobą przeszło dwa lata. Każda wasza sesja kończy się tak samo jak ta pierwsza, jak niby idziesz po "obiektyw". Jakimś dziwnym trafem Harry zawsze idzie z Tobą.
- Hej (twoje imię) - powiedział Louis. - Słuchaj idę dziś z Eleanor na zakupy, wybierzesz się z nami? - zapytał.
- Wiesz, chcę spędzić trochę czasu z Harrym - próbowałaś się wymigać.
- Nie no proszę Cię, zdążycie spędzić z sobą jeszcze duuużo czasu - poruszył śmiesznie brwiami.
- No dobra - powiedziałaś, po czym zebrałaś się i razem z Lou i El wyszłaś do centrum handlowego. Spędziłaś wspaniale czas z nimi, a Eleanor zabawiła się w twoją stylistkę mówiąc, że musisz świetnie dziś wyglądać, kiedy stałyście w przymierzalni zebrało Cię na wymioty, dziewczyna wzięła Cię za rękę i pobiegłyście do toalety. Spojrzałyście po sobie i obie już wiedziałyście co się święci.
Parę godzin później, już po zakupach razem z El odstawiłyście się i ona zawiozła Cie do jakiejś restauracji.
- Idź tam, stolik 4, kelner Cię zaprowadzi - powiedziała - Ja odstawie samochód.
- Okej - powiedziałaś i ruszyłaś do środka. Kiedy kelner zaprowadził Cię do stolika zauważyłaś Harry'ego
Nagle on podszedł do Ciebie, klęknął przed Tobą, spojrzał Ci w oczy i wypowiedział te magiczne słowa
- Wyjdziesz za mnie? - widać było to zdenerwowanie na jego twarzy, patrzyłaś na niego z miłością i odpowiedziałaś
- Tak - a on wstał wziął Cię w ramiona i mocno pocałował. W tym momencie wszyscy wasi znajomi wyszli i zaczęli bić brawo, cała rodzina Harry'ego, twoja rodzina, cały zespół i wasi znajomi.
- Harry, muszę Ci coś powiedzieć - wzięłaś go za rękę i zaciągnęłaś z sobą na zewnątrz.
- Jestem w ciąży - powiedziałaś zamykając oczy i bojąc się jego reakcji, a on po prostu wziął Cię w ramiona i zaczął namiętnie całować, a zza drzwi wylecieli chłopacy którzy oczywiście was podsłuchiwali.
- Ohohohohohohohohoohhooho, no to ładnie - powiedział Zayn i wszyscy podeszli do was i zaczęli przytulać gratulując wam.

__________________________________
Skończyłam imagina! Taki trochę inny niż moje poprzednie!:D Mam nadzieję, że wam się spodobał! : )
Pozdrawiam was i mocno kocham moje czytelniczki! Do następnego opowiadania! xx <3
K.










niedziela, 28 października 2012

Hello, sorry I don't want to know your name.

Studiowałaś w Polsce fotografię, byłaś tak dobra, że twój wykładowca postanowił pomóc Ci rozwinąć skrzydła i załatwił Ci praktyki w profesjonalnym studiu fotograficznym w sercu Londynu. Byłaś niesamowicie szczęśliwa, już następnego dnia wylatywałaś do stolicy Wielkiej Brytanii.
Doleciałaś na miejsce, ale byłaś bardzo zdenerwowana, ponieważ nikogo tam nie znałaś, ale miałaś zdane FC, więc miałaś nadzieję, że z językiem dasz sobie radę. Wzięłaś taksówkę i dojechałaś do studia.
- Dzień Dobry - powiedziałaś wchodząc do budynku - Dostałam tutaj praktyki. Nazywam się (twoje imię). - uśmiechnęłaś się. 
- A! Tak,witam - odpowiedziała kobieta i również się do Ciebie uśmiechnęła, po czym zaprowadziła Cię do fotografa u którego miałaś odbywać praktyki.
- Dzień Dobry, jestem (twoje imię) - wyciągnęłaś do niego rękę.
- A tak, cześć, cześć, jestem George - odpowiedział mężczyzna i podał Ci rękę. 
Zaczęliście rozmawiać, opowiadałaś mu o swoich zainteresowaniach i planach związanych z fotografią.
- Słuchaj - powiedział do Ciebie - jutro robimy sesje i przychodzą jakieś gwiazdy które wybierają sobie fotografów, chcesz wziąć udział w tym - pokazał cudzysłowy - "konkursie" ? 
- Wiesz co? w sumie, chętnie - powiedziałaś i uśmiechnęłaś się.
- To przyjdź jutro o 10 do studia. 
- Okej - powiedziałaś, zebrałaś się i poszłaś do swojego pokoju w czymś a'la akademiku. Nie mogłaś zasnąć tej nocy, więc postanowiłaś hmm, pozwiedzać miasto i w taki sposób trafiłaś na jakąś imprezę w jakimś klubie, w jakimś miejscu, ogólnie nie miałaś pojęcia gdzie jesteś, ale postanowiłaś dobrze się bawić.
Wypiłaś jednego drinka, potem drugiego, trzeciego, czwartego, zrobiłaś się odważna i ruszyłaś na parkiet. Tańczyłaś, pokazywałaś swoje najlepsze ruchy. Kiedy nagle ktoś złapał Cię za biodra, odwróciłaś się i zauważyłaś, że to jakiś mężczyzna, był przystojny więc postanowiłaś tańczyć z nim dalej. Po chwili usiedliście przy barze on zamówił Ci drinka, sam też wypił, powróciliście na parkiet, dawaliście z siebie wszystko, tańczyliście w kącie, z dala od wszystkich, i w pewnym momencie chłopak złapał Cię mocno w talli i namiętnie pocałował w usta przyciągając Cię do ściany, po chwili złapał Cię w pasie i podniósł do góry, a ty złapałaś go nogami w pasie, dalej namiętnie całując. Chłopak wziął Cię na ręce i zabrał do taksówki, potem akcja była szybka pokój, jeszcze trochę alkoholu i byłaś cała jego. Nawet nie wiedziałaś jak się nazywa, ale coś bardzo Cię do niego ciągnęło. Całowaliście się zachłannie, on pragnął Ciebie a ty jego, ta noc należała do was.
Obudziłaś się rano, dochodziła ósma. Nawet na niego nie spojrzałaś, zebrałaś swoje rzeczy i zaczęłaś się ubierać, kiedy byłaś już koło drzwi usłyszałaś
- Wychodzisz tak bez pożegnania? Nie ładnie - powiedział chłopak.
- Spieszę się - rzuciłaś, a on podszedł do Ciebie.
- A powiesz mi chociaż proszę, z kim spędziłem tą cudowną noc? - zapytał gładząc Cię po plecach, odwróciłaś się do niego i spojrzałaś w te głębokie zielone oczy. 
III
- (twoje imię) - odpowiedziałaś.
- Hej jestem ... 
- Nie mów mi, nie chce wiedzieć, nie mogę się na to zgodzić, nie mogę pozwolić sobie na zakochanie się w Tobie - powiedziałaś i zamknęłaś drzwi. 
Pobiegłaś szybko do swojego mieszkania, przebrałaś się i jak gdyby nigdy nic poszłaś do pracy.
- Hej George - powiedziałaś z uśmiechem na twarzy.
- Hej, stań tam, zaraz przyjdą i wybiorą - powiedział i pokazał Ci miejsce.
Spojrzałaś jeszcze przez okno i aż Cię zamurowało, kiedy zobaczyłaś, kto właśnie wchodzi. Chłopak w bluzce z pink floydem, to ten z którym spędziłaś ostatnią noc.
- No, to jestem w ciemnej dupie.- powiedziałaś i osunęłaś się na podłogę nerwowo poprawiając włosy. 
_______________________________________
I jak wam się podoba ten imagin? : ) 
Jutro napiszę drugą część, teraz lecę już spać :D 
Wzięła mnie wena!:D 
Mam nadzieję, że się spodoba, kocham was moje czytelniczki! <3
K. 

piątek, 26 października 2012

Something else part 10. THE END:) xx


Przez całą drogę patrzyłaś przez okno wspominając. Myślałaś o tym waszym pierwszym spotkaniu i wywiadzie w radio. Mimowolnie się uśmiechnęłaś  a po czym znowu zaczynałaś płakać. Z chwili na chwile byliście coraz bliżej lotniska. Tak bardzo nie chciałaś tam być, tak bardzo chciałaś zostać tutaj. Tak bardzo było ci źle, tak bardzo chciałaś,żeby on do Ciebie napisał.
Dojechaliście na miejsce, wujek się z Tobą pożegnał, mocno przytulił i dalej przeszłaś do terminalu, a potem do samolotu który po chwili zaczął kołować i wzbił się w powietrze obierając kurs na Polskę.
*2 godziny później*
Samolot wylądował, wyszłaś z terminalu i twoja sztuczna rodzina powitała cię na lotnisku robiąc pozory przed innymi. Wróciłaś do domu. Zamknęłaś się w swoim pokoju i włączyłaś komputer, nie robiłaś tego oś dłuższego czasu, bo nie było sensu, spędzałaś świetnie czas bez tych zbędnych dodatków. Weszłaś do internetu, Hmm może tak
Twitter - One Direction
Facebook - One Direction
YouTube - One Direction
Portale plotkarskie - One Direction
JEDNYM SŁOWEM WSZĘDZIE ONE DIRECTION.
Rozryczałaś się i zamknęłaś komputer, po czym postanowiłaś pójść na spacer. Weszłaś do sklepu żeby kupić jakiegoś batona, było w nim dużo gazet a na ich okładkach oczywiście nikt inny tylko one direction. Miałaś dość, wróciłaś do domu.
- [twoje imię] jedziemy do Kowalskich, jedziesz z nami? - zapytała.
- Nie, dzięki. - rzuciłaś i poszłaś do pokoju

[Parę dni później...]

- Jak tam? - zapytała Sarah, kiedy rano zadzwoniła do Ciebie na skypie.
- Średnio odpowiedziałaś siedząc w piżamie trzymając w rękach ciepłą herbatę. - Szukam jakiejś uczelni na którą bym się dostała, która byłaby dobra i nie kosztowała milionów. - powiedziałaś. Niedługo kończą się wakacje, a ty jeszcze niczego nie ogarnęłaś.
- A tak, mówiłaś coś jak u mnie byłaś. - powiedziała.
- Ale czekaj, Sarah, gdzie ty jesteś ? - zapytałaś po chwili.
- Ja? W studio. Nie uwierzysz! Przyjęli mnie na pełen etat! - uśmiechnęła się
- Super! Ale jak to się stało ? - zapytałaś cała szczęśliwa
- No, to przez ten wywiad z One Direction.- powiedziała spuszczając głowę w dół.
- A - zasmuciłaś się - No to i tak świetnie - powiedziałaś, próbując podnieść ją na duchu.
- Słuchaj mnie dzisiaj na antenie! Będę o 12 twojego czasu! Kocham Cię! Muszę lecieć! Pa! - powiedziała Sarah
- Trzymaj się kochana, obiecuję, że będę słuchać! Pa! - pomachałaś jej i się rozłączyłaś.
Dochodziła 11.30 poszłaś po kanapkę, wróciłaś na górę i włączyłaś The Hits Radio. Radio, w którym pracowała twoja Sarah. Usiadłaś wygodnie na łóżku i zaczęłaś słuchać radia.
" A teraz piosenka z specjalną dedykacją dla mojej kochanej siostry, która jest bardzo daleko od mnie. Trzymaj się tam [twoje imię]" I puściła waszą piosenkę, która codzienne rano was budziła.
Uśmiechnęłaś się do siebie i napisałaś esemesa do Sarah. "Kocham Cię " a ona szybko odpisała " Dobrze, że to mówisz, słuchaj dalej "
Kiedy piosenka minęła Sarah zaczęła mówić. " A teraz przywitajmy chłopaków, którzy są marzeniem nie jednej dziewczyny! Powitajcie z mną One Direction!" Podniosłaś się z łóżka, a łzy mimowolnie zaczęły Ci lecieć, jednak postanowiłaś, że posłuchasz do końca.
- Hej chłopaki! Co słychać?
- Heej! - odpowiedzieli chórem.
- Cieszymy się, że znowu mogliśmy do Waas... Ciebie przyjść - powiedział Niall.
- Tak! Tęskniliśmy za wa.. Tobą! - dopowiedział Lou, a ty się uśmiechnęłaś.
- Jak wasza nowa płyta? - Sarah zapytała.
- Przygotowania idą pełną parą, niedawno skończyliśmy pracę nad teledyskiem do Live While We're Young. Teraz trwa promocja, Jednym słowem dużo roboty - zaczął opowiadać Liam.
- A no właśnie, a propo waszej nowej piosenki. Chciałabym ją puścić, co wy na to?
- Jasne! - odkrzyknęli chłopacy, a Ty uśmiechnęłaś się jeszcze szerzej słysząc ich radosne głosy.
Wtedy Sarah puściła LWWY, a ty zaczęłaś tańczyć po całym pokoju. Czułaś się mega beztrosko, wszystko jakby minęło, cała zła przeszłość, śmiałaś się i skakałaś przez całą piosenkę.
- No no, kawał dobrej roboty - powiedziała Sarah - klaszcząc. - No dobra chłopaki, to może opowiecie jak tam wasze życie miłosne. - słysząc to usiadłaś na łóżku uważnie słuchając.
- Mogłoby być duuuuuuuużo lepiej - powiedział zasmucony Liam.
- Wspaniale! Widzę się z Perrie w piątek! - odparł Zayn.
- Spotykamy się dziś z Eleanor - dodał Louis.
- A ja zjebałem - powiedział Harry.
Rozmowa ucichła, widziałaś oczyma wyobraźni jak wszyscy patrzą po sobie i wtedy sięgnęłaś za słuchawkę i nie zważając na koszty zadzwoniłaś do radia. W studiu rozbrzmiał dzwonek telefonu.
- Mamy telefon od słuchacza Mark, połącz nas - powiedziała Sarah - Witamy Cię, jak masz na imię ? - zapytała.
- Przepraszam Harry. - zdołałaś wydusić - Nie wyobrażasz sobie nawet, jak bardzo bym chciała tam być, to nie ty wszystko popsułeś tylko ja. - zaczęłaś płakać do słuchawki, po czym się rozłączyłaś i natychmiast w radiu puścili jakąś piosenkę.

[ rok później ]
Nie rozmawiałaś z chłopakami, sprawdzałaś informacje o nich, byłaś po prostu ich fanką, wiedziałaś co się u nich dzieje. Pracowałaś podczas roku szkolnego, Sarah się trochę dołożyła i udało się polecieć znów do Holmes Chapel na wakacje. Rodzice odstawili Cię na lotnisko, i znów podróż do Doncaster, z którego wujek zabrał Cię do domu gdzie przywitałaś się z wszystkimi. Przytuliłaś się bardzo mocno do Sarah, która zaciągnęła Cię szybko na górę.
- (twoje imię) będziesz tu studiować! - powiedziała uradowana
- NIE WIERZĘ! NA PRAWDĘ?! KOCHAM CIĘ! - przytuliłaś ją - Nawet nie wiem jak Ci dziękować.
- Nie mi dziękuj - powiedziała i zeszła z łózka na którym obie siedziałyśmy i otworzyła drzwi.
- Mi też nie dziękuj - powiedział Harry
Wstałaś i podbiegłaś do niego mocno go przytulając.
- Dziękuję, nawet sobie nie wyobrażasz jak cieszę się, że Cię widzę, że Cię przytulam, że mi wybaczyłeś.
- Chodź - powiedział, złapał Cię za rękę i wyszliście z domu.
Szliście tak w ciszy trzymając się za ręce, kiedy doszliście do drzewa, przy którym kiedyś zauważyłaś jak Hazza gra na gitarze.
Weszliście do domu na drzewie i usiedliście naprzeciw siebie patrząc sobie w oczy.
Harry złapał Cię za ręce.
- (twoje imię) przepraszam, że się nie odzywałem, ale wiedziałem, że jak to zrobię i ja i ty nie damy sobie rady z odległością, z przepaścią pomiędzy nami. Nie mogłem wytrzymać tutaj bez Ciebie - patrzył Ci prosto w oczy, a Tobie zaczęły lecieć Ci łzy. - Wtedy wymyśliłem, że ściągnę Cię tu z powrotem. Znalazłem Ci studia, takie jakie podpowiedziała mi Sarah, napisałem podanie i przyjęli Cię. A teraz przyjechałaś i mogę Cię przytulić - starł łzę z twojego policzka - I mogę Cię pocałować. - w tym momencie schylił się i mocno ucałował twoje usta, a ty odwdzięczyłaś mu się tym samym.
Po chwili Harry wziął Cię za rękę i poszliście do jego domu, kiedy otworzyliście drzwi naskoczyli na Ciebie Niall i Louis mocno Cie tuląc i witając się z Tobą, to samo zrobili Zayn i Liam, zaraz po nich.
- Nareszcie jesteś! - powiedział Liam.
- Tęskniliśmy za Tobą - dodał Lou
- Brakowało nam tu Ciebie - zawtórował Zayn
- A ja mam dla Ciebie kanapkę! - powiedział Niall
Zaśmiałaś się
- Dziękuję wam wszystkim, bardzo za wami się stęskniłam! - powiedziałaś do nich i jeszcze raz wszystkich przytuliłaś, po czym zauważyłaś, że Sarah tuli się do Nialla.
- A jak tam u was ? - spytałaś spoglądając na nich, a Niall podniósł swoją i Sarah rękę do góry na znak, że są razem, zaczęłaś bić brawo, a reszta Ci zawtórowała.

Tak mijały dni, tygodnie, miesiące. Twój związek z Harrym świetnie się rozwijał, dogadywaliście się jak nikt inny. Chodziłaś na studia, ale i jeździłaś z nimi na koncerty. Wasz związek był już oficjalny, Directionerki na początku średnio Cię polubiły, ale z czasem wszystko się ułożyło. Zamieszkałaś u wujostwa w Holmes Chapel i pracujesz razem z Sarah w radiu.Niedługo masz przeprowadzać się do apartamentu który kupiliście z Harrym w Londynie. Wszystko układa się jak najlepiej,szczególnie, że od wczoraj na twoim palcu widnieje pierścionek zaręczynowy od Harry'ego.

_____________________
W KOŃCU! skończyłam te "opowiadanie" które piszę od lipca xd Chyba będę pisać imaginy, są łatwiejsze i krótsze :D Może jakiś imagin +18? co wy na to?:D
Mam nadzieję, że końcówka się wam spodoba, jesteście kochane, że dalej wchodzicie i czytacie, że oglądalność wciąż rośnie : )
LOTS OF LOVE ! XX
K.

poniedziałek, 8 października 2012

Something else part 9

- Dziękuję - powiedziałaś trzymając Harry'ego za rękę kiedy wychodziliście z studia.
- Co ty, nie ma za co - odpowiedział i dał Ci buziaka w policzek.
Powoli zbliżaliście się do domu twojej cioci. Pomyślałaś  o tym, jak wspaniale jest tu być, i w sumie ile się uczysz. Ehh. Wtuliłaś się w Hazze i podeszliście na ganek.
- To co, może wejdziesz? - zapytałaś
- Mmm - Harry śmiesznie poruszył brwiami na co ty się zaśmiałaś. - Jasne - uśmiechnął się.
- Cześć ciociu! - zawołałaś, kiedy weszliście
- O! Cześć kochanie, dobrze, że jesteś, musimy zrobić Ci odprawę, jutro o 17 wylatujesz - powiedziała ciocia, a twój świat w jednej chwili się zawalił. Przecież ty tu nie mieszkasz, przecież mieszkasz w Polsce. Musisz wracać. Spojrzałaś na kalendarz. Musisz wracać już jutro. Rozpłakałaś się, i spojrzałaś na Harry'ego, któremu łzy naleciały do oczu.
- Nie możesz - powiedział trzymając Cię za ręce i patrząc Ci prosto w oczy.
- Ale Harry... - powiedziałaś i zaczęłaś płakać, w jednej chwili zawalił Ci się cały świat, pobiegłaś na górę, zostawiłaś wszystkich na dole. Rzuciłaś się na łóżko i po prostu zaczęłaś płakać, wszystko się skumulowało. Miłość do Harry'ego, radość, normalna rodzina, inne życie. Nie chciałaś tam wrócić.
- [twoje imię] o co chodzi? skarbie otwórz proszę - mówiła ciocia.
- zostaw mnie - powiedziałaś i nałożyłaś na głowę poduszkę.
- e, Młoda, otwórz - krzyknęła Sarah.
Niechętnie, ale jednak podeszłaś i otworzyłaś jej drzwi.
- Co chcesz? - powiedziałaś, a ona usiadła obok Ciebie i mocno Cię przytuliła. Bo wiedziała co się działo u Ciebie w domu, wiedziała, co się działo w twoim życiu. Jako jedyna wiedziała wszystko, to ona pomogła Ci tu przyjechać, wizja powrotu do Polski przyprawiała Cię o dreszcze, a już jutro miało się to zdarzyć.
Tak długo płakałaś, aż zasnęłaś. Obudziłaś się o drugiej w nocy i wszystko wróciło.
- Harry - powiedziałaś w próżnie. Dlaczego tak się zachował? Czemu to zrobił? Postanowiłaś napisać dla niego list. Opisałaś wszystko, brzmiało to mniej więcej tak.

" Harry...
Tak ciężko mi wymawiać, pisać to imię, kiedy wiem, że nigdy więcej już nie będę mogła go powiedzieć patrząc wprost na Ciebie. Wybacz mi. Wybacz mi proszę, ja wiem, ja nie powinnam, To nie miało tak być. To, to wszystko jakaś abstrakcja na mnie. Nie chcę Cię ranić, nie chcę żebyś cierpiał. Zapomnij o mnie, nie myśl o tym wszystkim, wymarz to z pamięci, nie ma sensu pamiętać czegoś, kogoś kto przyniósł tyle bólu.
Kocham Cię, i będę Cię już zawsze pamiętać. Jesteś moim największym marzeniem.
Mam nadzieję, że uda Ci się ułożyć jakoś życie, że nie popsułam Ci go aż tak do końca.
Przepraszam, za wszystko.

[Twoje imię] "

Włożyłaś ten list w kopertę, na której drżącą ręką napisałaś jego imię, założyłaś kaptur na głowę i wyszłaś na dwór, żeby wrzucić mu go do skrzynki.
Dochodziła szósta rano. Akurat udało Ci się dojść do domu Hazzy, kiedy zauważyłaś jego siostrę - Gemmę.
- O hej [twoje imię]
- Hej Gemma! - uśmiechnęłaś się, chyba najsztuczniej w całym swoim życiu. - Mam prośbę, przekażesz to Harry'emu, śpieszę się domu? - spojrzałaś na to.
- Tak jasne. - dziewczyna uśmiechnęła, mocno Cie przytuliła i powiedziała Ci na ucho.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze - za wszelką cenę próbowałaś powstrzymać łzy, ale kiedy już odeszłaś od niej parę metrów twoje emocję wzięły górę i zaczęłaś głośno płakać.
Wróciłaś do domu, umyłaś się i zaczęłaś się pakować. Miałaś nadzieję, że Harry jeszcze do Ciebie przyjdzie, że może... a co ty się w sumie łudziłaś, nic się nie stanie. to nie bajka, tylko prawdziwe życie, dochodziła 15. Wsiadłaś do samochodu z wujkiem i odjechałaś z Holmes Chapel wprost do Doncaster. Tam, gdzie czekał na Ciebie samolot powrotny do Polski...

_________________________
Ja leń, ja leń, ja leń. No wiem, wybaczcie. Znowu komputer mi się psuję. Beznadzieja. Przepraszam, że tyle nie pisałam. Postaram się poprawić!
Kocham was i dziękuję za te wejścia! : ) xx
K.